• 28 listopada 2020

Walentynki

Już od samego wejścia do sklepu, dostałam w twarz kartką z napisem:  „I like you just the way you are”. Tak, to ten słynny tekst i niezapomniana scena z Dziennika Bridżit Dżons, kiedy to Mark, podczas kolacji u Magdy i Dżeremiego, odprowadza Bridżet do wyjścia i mówi jej: „Lubię cię taką jaka jesteś„. Uśmiechnęłam się pod nosem, bo nigdy nie ukrywałam, że przygody tej sympatycznej, pucułowatej i nieco gamoniowatej Brytyjki zaliczają się do moich ulubionych książek i filmów z gatunku komedii. Oprócz kartki z Bridżit, była też kartka z najsłynniejszym na świecie tekstem na podryw w wykonaniu włoskiego amanta, czyli „How you doin?„, kartka z nieco dziwacznym jak dla mnie napisem „Thanks for not ghosting me” (o tym czy jest ghosting dowiecie się tutaj) oraz setki innych kartek wyznających lub próbujących wyznać uczucie drugiej osobie. 

„To właśnie miłość”

 

Tak moi drodzy, Walentynki zbliżają się pełną parą a każdy supermarket, sklep papierniczy, mięsny czy inna cukiernia robią wszystko, aby nam o tym przypomnieć. Pluszowe misie, pluszowe poduszki, pluszowa miłość. A to wszystko zapakowane w jeszcze więcej pluszu i przewiązane różową wstążką w serduszka z napisem „I love you„.

„Kocham Cię” występuje rzadziej. Chińczykom zdecydowanie trudniej jest zrobić nasze polskie „Ę”. Jeśli jednak pojawił się ten miłosny zwrot z języku polskim, to oczywiście trzeba zapłacić za niego 3 razy tyle, bo w końcu wsparło się polski przemysł, a polskie produkty do najtańszych nie należą. No ale co zrobić? Święto Opodatkowanej Miłości jest przecież tylko raz w roku! 

„Masz wiadomość”

 

Z czystej ciekawości wpisałam w internetową wyszukiwarkę: „Prezenty na Walentynki” i kliknęłam grafikę. Mój monitor zalany został sercokszałtną tandetą, w której znalazły się m.in. skarpetki z napisami: „Weź nie pytaj” i „Weź się przytul„, spersonalizowane breloki do kluczy, „romantyczne” kubki, a nawet „ocieplacz na siusiaka”. Moim faworytem jest jednak słoik wypełniony 365 czerwonymi karteczkami z powodami „dla których Kochasz”. Świetna sprawa. Płacisz 99 zł i dajesz swojemu partnerowi/partnerce 365 najbardziej banalnych tekstów jakie nosi ziemia i do których palca nawet nie przyłożyłaś/eś. Właściwie nawet do końca nie wiesz co się tam znajduje, bo przecież szkoda je pognieść, więc równie dobrze miłość twojego życia może przeczytać na jednej z karteczek „Moja była miała lepsze cycki” albo „Zrywam z tobą”, bo akurat pech chciał, że twój romantyczny słoik przygotowany został przez kogoś, kto pracował w fabryce Świętego Walentego ostatni dzień i bardzo nie lubił tej pracy, więc na sam koniec postanowił zrobić szefowi i tobie psikusa. 

Można oczywiście przygotować taki pomysł samemu. Ja zrobiłam kiedyś coś podobnego, jednak zamiast 365 powodów dla których kogoś kocham (bo jak powiedział najwybitniejszy na świecie pisarz- Pałlo Koelo: „Kocha się za nic. Nie istnieje żaden powód do miłości„) na kartkach wydrukowałam pytania, które powinno zadać się samemu sobie. Uznałam, że samowiedza wpłynie na kogoś lepiej niż napisanie na kartce np. „Kocham Cię za to, że ze mną wytrzymujesz!”. W dodatku dzięki tego typu karteczkom powodujesz, że druga strona może popracować nad sobą, nad pewnością siebie, poznać swoje mocne i słabe strony, żyć bardziej świadomie. Jeśli chcecie, możecie odpowiadać na takie pytania razem. Dzięki temu dowiecie się dużo nie tylko o sobie samych, ale także i o własnych partnerach. 

„Brzydka prawda”

Oczywiście nie mam nic przeciwko Dniu Zakochanych. Nie mam też nic przeciwko takim okazjom jak: „Dzień Stawów i Oczek Wodnych”, „Dzień Agugaga” czy „Międzynarodowy Dzień Kopania Rowów”, który był wczoraj i nie zrobił jakoś furory. Nie pisano o nim artykułów, a ludzie nie kupowali masowo łopat i koparek. I mimo to wszyscy przeżyliśmy. 

Nie wiem czy wiecie, ale zgodnie z badaniami przeprowadzonymi 2 lata temu, o których pisał Głos Pomorza, aż 58% Polaków obchodzi Walentynki. Co dziesiąta osoba wydaje na nie więcej niż 500 zł. Rzecz jasna nie mam tutaj nikogo zamiaru umoralniać, gdyż są to jego ciężko zarobione pieniądze, ciekawi mnie jednak dlaczego każdy wybiera sobie na tego rodzaju przyjemności najbardziej sztampowy i komercyjny dzień w roku.

„Igraszki losu”

 

Nie chcę wyjść na szowinistkę, ale nie macie wrażenie, że Święto Zakochanych, to kolejny Dzień Kobiet, tylko z małym bonusem dla mężczyzn? Niektórzy mężczyźni stają na głowie, żeby zadowolić swoje partnerki pięknym prezentem, którym będą mogły pochwalić się na Instagramie. Istnieje masa dziewczyn i sama takie znam, które męczą, dopytują lub co gorsza oczekują spektakularnych prezentów, kolacji, kina. A facet? On ucieszy się z byle lizaka w kształcie serca. A jak nie będzie w kształcie serca, to też fajnie. Ważne, że można zjeść i ze jest słodkie. A jak nie lizak, to koszulka z motywem z ulubionego filmu czy gry i już go tym kupiłaś. 

Rzecz jasna nie twierdzę, że każda z nas oczekuje w tym dniu Dżambo Dżeta albo biletów do Paryża. Mam na myśli to, że kobieca emocjonalność, która do granic możliwości zostaje rozdmuchana w filmach, Internecie i często przez nas same sprawia, że takie Walentynki stają się czymś komercyjnym, na co partnerzy nie są psychicznie przygotowani. Myślicie, że te wszystkie balony, pluszowe misie, Greje, Planety Singli są dla facetów? Oczywiście, że nie. W zeszłoroczne Walentynki, w kinach premiery miały takie filmy jak: „Walc w alejkach„, „Narodziny gwiazdy„, „Ogród rodzinny„, „Bohemian Rhapsody„, „Planeta Singli 3„, „Misz masz, czyli kogel mogel 3” czy też „Zimna wojna”. 

Jak sami widzicie, większość stanowią komedie romantyczne. Jeśli chcę obejrzeć komedię romantyczną potrafię to zrobić sama lub z przyjaciółmi. Obecność faceta naprawdę nie jest mi wtedy niezbędna. A jeśli już bardzo chcę zobaczyć po raz 70-ty „Dziennik Bridget Jones”, to po prostu pytam czy nie zechciałby jej ze mną obejrzeć. Może to być w kwietniu albo w listopadzie. W domowym zaciszu, przy piwie i chipsach a nie wśród stu innych par jedzących popcorn i pijących colę.

„Planeta singli”

 

Nie oczekuję od nikogo wymuszonego altruizmu, ale pomyślcie też o tych, którzy Walentynki spędzają osobno. Niekoniecznie z własnej woli, ale dlatego że być może jeszcze nie poznali tego/tej jedynej lub wręcz przeciwnie – są świeżo po rozstaniu i takie rozdmuchane święto jest dla nich istnym koszmarem.

 

5

Ja moje najlepsze Święto Zakochanych spędziłam 2 lata temu. Byłam na randce. Był alkohol, dobre jedzenie, muzyka a na przeciwko mnie siedziała moja najlepsza Przyjaciółka. Nie, nie jesteśmy lesbijkami. Po prostu uważam, że czasem warto złamać tradycję i w ten „wyjątkowy” dzień wyjść na miasto lub obejrzeć film z kimś przy kim nie budzimy się codziennie rano, ale także zajmuje sporo miejsca w naszym sercu. Co prawda byłam wtedy świeżo po rozstaniu a moja wolna Przyjaciółka wpadła do mnie na kilka dni, ale będąc w związku zrobiłabym dokładnie to samo. Mam nadzieję, że ona również. 

Pamiętajcie o tym, że wasi partnerzy są z wami codziennie (no chyba, że prowadzicie tryb życia, który wam na to nie pozwala). Jeśli 14 lutego dziewczyny spotkają się we własnym gronie obejrzeć komedie romantyczne w towarzystwie wina, a  chłopacy wyskoczą na „pedalską” randkę aby pograć w bilard, to nie jest to koniec świata. Przełamujmy stereotypy i cieszmy się sobą codziennie. 14 lutego to tylko data i w dodatku rocznica śmierci prawdziwego James’a Bonda. Tu naprawdę nie ma co przesadzać! 🙂

Ciekawi mnie, co wy sądzicie na temat obchodów Walentynek. Lubicie je i celebrujecie czy wręcz odwrotnie – jesteście przeciwnikami konsumpcjonizmu i nie lubicie tego święta? A może jesteście zwolennikami słowiańskich tradycji i bliższa wam jest najkrótsza noc w roku, czyli Noc Kupały? 🙂 

Poniżej piosenka dla wszystkich Zakochanych, fanów miłosnych ballad i Batmana 🙂 

Joanna Październiak

Poprzedni wpis

Przyjaźń damsko-męska , czyli „znowu w życiu mi nie wyszło”!

Kolejny wpis

Mortal Kombat 11 – postacie DLC mają swoje 5 min

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *