• 8 sierpnia 2020

TOP 10 irlandzkich dziwactw

Planujesz przeprowadzkę do Irlandii lub Wielkiej Brytanii? A może chcesz przyjechać na kilka dni pozwiedzać urocze zakątki Zielonej Wyspy? Oto kilka dziwactw, które mogą Cię kompletnie zaskoczyć, jeśli do tej pory nie wiedziałeś zbyt dużo o tych wyspiarskich krajach.

1. Brak kontaktów w łazience – chcesz wysuszyć albo wyprostować włosy w łazience? Zapomnij! W celach bezpieczeństwa zakazano montowania gniazdek w łazienkach, a nuż ktoś będzie chciał wrzucić wrednej żonie podczas kąpieli suszarkę do wanny! Jedyne gniazdko jakie znajdziesz w łazience, to takie umieszczone przy zamontowanej lampce nad umywalką i służy ono wyłącznie do podpięcia golarki.  Choć na początku była to dla mnie jedna z najbardziej uciążliwych rzeczy, to można się przyzwyczaić.

 

2. Okna otwierane na zewnątrz – umycie tu okien to nie lada wyczyn, gdyż otwiera się je w przeciwną stronę niż w Polsce. Skąd taki pomysł? Podobnież w ten sposób wpada do mieszkania mniej deszczu….Oczywiście jest alternatywa – w Irlandii i Wielkiej Brytanii można wynająć specjalne firmy czyszczące okna z zewnątrz 🙂

3. 2 krany w umywalce – wiele osób tłumaczy to oszczędnością wody, czyli do otworu wkłądamy korek, odkręcamy ciepłą i zimną wodę, zakręcamy kurki i następnie się myjemy. Trochę przypomina mi to mycie w misce, w czasach, gdy wodę trzeba było gotować na piecu. Nigdy jeszcze nie korzystałam z umywalki w ten sposób, po prostu staram się korzystać z tego w miarę normalnie i myjąc np. twarz odkręcam wodę i w dłoniach „mieszam” wodę ciepłą z zimną. Nie ukrywam, że zdecydowanie wolę nasze polskie krany.

4. Pralka w kuchni – to oczywiste – nie ma w łazience gniazdka, nie ma w łazience pralki. Choć w sumie coraz więcej ludzi w Polsce z oszczędności miejsca, też ma pralkę w kuchni…Da się z tym żyć. Serio 🙂 

5. Pogoda – gdybym miała porównać pogodę w Irlandii i Wielkiej Brytanii, to Zielona Wyspa wypada zdecydowanie gorzej. Tu naprawdę nie ma dnia bez deszczu i wiatru. Potrafi padać od 20 do 8 rano bez przerwy i jeszcze po kilka razy w ciągu dnia. Podobnie z wiatrem. Jest tutaj non stop. Z racji tego, że to wyspa, która w dodatku posiada niską zabudowę, wiatr jest odczuwalny dosłownie z każdej strony.

Jeśli chcesz korzystać tutaj z parasolki, to odradza. Naprawdę przy takim wietrze jest to bez sensu. 

Zapomnij również o upałach. Lato w tym roku było podobnież długie i trwało ok. 3 tygodni. Temperatura maksymalna to ok. 24-26 stopni i to niezbyt często. Nie lubię upałów, więc to ukurat uważam za duży plus. Ale nie ukrywam, na dłuższą mete można nabawić się depresji. 

6. Pieczywo – koszmar równie wysokiej rangi jak pogoda. W niczym nie przypomina naszego wspaniałego polskiego chleba na zakwasie. Pierwszy chleb jaki tu kupiłam leżał w mojej szafce chyba z 1,5 tygodnia, bo czekałam ile zajmie mu czasu aż zzielenieje i wiecie co? Po 10 dniach wciąż był równie miękki jak dnia pierwszego. A pleśń dopiero co zaczynała wychodzić, więc sami możecie sobie wyobrazić co oni tu mają. No i słynna soda bread – do dziś nie jestem w stanie określić co to jest, ale na pewno nie polecam! Jeśli miałabym jeść tylko to, to lepiej z chleba w ogóle zrezygnować. Bułki? Napompowane i równie niedobre jak chleb!

7. Prohibicja – jeśli wracasz z nocki i myślisz, że uda ci się kupić tutaj popularną w Polsce małpkę, żeby szybciej zasnąć, to muszę Cię rozczarować. Alkohol w Irlandii kupić możesz od poniedziałku do soboty od godziny 10:30 do 22, a w niedzielę od 12:30 do 22. Stacja benzynowa Cię nie uratuje, w lodówce i na półkach przywitają Cię rolety zasłaniające tę wspaniałą, kojącą ciecz. 

8. Listy – Irlandczycy ewidentnie kochają tradycyjną pocztę. Chcesz sobie wyrobić PPS-a (Personal Public Service), czyli coś w połączeniu polskiego numeru pesel i nip? Przyjdź do biura, przedstaw wszystkie niezbędne dokumenty, czekaj tydzień na list.

Dostałeś PPS-a? Nieeee, dostałeś za to kod, który musisz wklepać na jednej ze stron internetowych. Zrobiłeś wszystko zgodnie z instrukcją? Brawo, właśnie na twoim monitorze wyświetlił się komunikat, że twój PPS przyjdzie za 3 do 5 dni roboczych.Chcesz wymienić prawko? Dostaniesz je listem. Czas oczekiwania? Do 6 tygodni. A może chcesz zarejestrować firmę? Nie ma sprawy, złóż odpowiednie dokumenty, a my przyślemy Ci list, na który poczekasz do ok. 4 tygodni.

9. Urzędy –  jeśli chcesz np[. założyć konto bankowe, musisz w większości banków wcześniej umówić się na wizytę przez Internet. Tutaj nie ma zwyczaju przychodzenia do banku „z ulicy”. 

10. Transport publiczny – nie działa i jest to najgorszy z możliwych transportów z jakim się do tej pory spotkałam. Standardem są tutaj 10-20 minutowe opóźnienia, bądź to że autobus po prostu nie przyjedzie.

 Jest aplikacja, która pokaże Ci za ile twój autobus będzie na miejscu, nie zmienia to jednak faktu, że sytuacja zmienia się jak w kalejdoskopie i choć pokazuje Ci, ze wyczekiwany autobus będzie za 2 min, to w rzeczywistości nie przyjedzie on wcale. Życie bez auta w Irlandii jest praktycznie niemożliwe. Możesz oczywiście zaopatrzyć sie w rower, ale pamietaj o deszczu i wietrze :).

Pomimo tych wszystkich niecodziennych dla Polaka przypadków naprawdę da się tutaj względnie normalnie żyć 🙂 Nie jest to na pewno kraj, w którym chciałabym spędzić całe życie, ale jest miłym przystankiem w podróży przez życie. 

A jak to jest z wami? Spotkaliście się z równie absurdalnymi rzeczami w innych krajach? A może znacie jeszcze jakieś inne ciekawostki z wyspiarskich krajów?

Joanna Październiak

Poprzedni wpis

Prezenty dla facetów cz.II – coś dla męża, brata i chłopaka!

Kolejny wpis

Wrocław – szybki przewodnik byłego „słoika”

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *