• 27 października 2020

Primark przylatuje do Polski!

Jestem starej daty i dopóki nie zamieszkałam w Dublinie, nie wiedziałam nic o Primarku. Tzn. mignęło mi coś kiedyś, że to taki sklep, co go ludzie w UK czy Irlandii kochają, ale co mnie wtedy obchodziły jakieś sklepy na wyspach. Niedawno wpadł mi „w ręce” (a bardziej w oczy, bo na komputerze) arykuł o tym, że wiosną 2020 roku, w jednej z warszawskich galerii Primark będzie miał swoje wielkie otwarcie. „Piski” kobiet w komentarzach niewyobrażalne, że super, że łał, że po tylu latach w końcu się udało. Do tej pory sklepy Primarka stanęły w 12 krajach mi.in. w Niemczech, USA, Wielkiej Brytanii, Francji i Włoszech, a więc będziemy szczęśliwą trzynastką na mapie primarkowego świata.

Z racji tego, iż do najbliższego Primarka mam 15 min spacerem, nie ukrywam, że zdarzało mi się tam bywać. Ba, czasem nawet coś kupiłam, dlatego też pozwoliłam sobie na przygotowanie dla was listy 5 rzeczy, z których jestem najbardziej zadowolona po zakupie, a także 5 rzeczy, które totalnie rozczarowały mnie i moich znajomych. Zapraszam do lektury.

PROPSUJE:

 

1. Pościel – uwielbiam pościele z Primarka. Oprócz ciekawego designu są naprawdę wygodne i niedrogie. W Irlandii za komplet pościeli trzeba zapłacić ok. 20-30 euro.

Zdarzają się jednak przeceny. Na jednej z takich przecen udało mi się kupić pościel z motywem z serialu Przyjaciele za 12 euro, oraz drugą  bawełnianą za 15 euro (promka z 30).Mam nadzieję, że zostaną one wprowadzone do sprzedaży również w Polsce, pamiętajcie jednak, aby sprawdzać wymiary, ponieważ wiele sklepów szyjących produkty tego typu, nie bierze pod uwagę tego, że w różnych krajach są rózne wymiary pościeli. Moja np. ma 200×220 cm, a poduszki 48xm74 cm i są to tutaj najbardziej standardowe wymiary, więc jak samio widzicie – zupełnie inaczej niż w Polsce.

2. Staniki – choć rzadko zdarza mi się kupować bieliznę w sieciówkach, szczególnie że dysponuję sporym biustem, który wymaga wzmożonej ochrony, to staniki z Primarka naprawdę dają radę. Są ich dziesiątki. Małe, duże, koronkowe, niekoronkowe, pełne, bardotki, balkonetki. Po prostu wszystko czego dusza zapragnie. Jeśli masz większy biust i potrzebujesz biustonosza na szerokich ramiączkach i potrójnymi czy nawet poczwórnymi haftkami, to takie też uraczysz. Cena, to ok. 8-12 euro za sztukę, ale zdarzają się świetne promocje, gdzie np. za 14 euro kupuję 3 sztuki. Tak więc te produkty naprawdę polecam!

3. Dekoracje – kocham dekoracje i mogłabym codziennie kupować inne. To chyba jedyna naprawdę kobieca cecha jaką posiadam – słabość do bibelotów. Co dziwne, nigdy nie miałam słabości do biżuterii…

Prajmark jest dosłownie zawalony rzeczami, ktróymi możesz udekorować mieszkanie. Wszystko w przystępnych cechach i całkiem ciekawym dizajnie. 

4. Gadżety z filmów i seriali – jeśli jesteś fanem Przyjaciół, Gry o tron, Myszki Miki, Stranger Things, Pottera i dziesiątek innych filmów i seriali, to na pewno znajdziesz tam coś dla siebie. Mają wszystko: pościele, kubki, ręczniki, koszulki, długopisy, skarpetki, kosmetyczki i wiele, wiele innych rzeczy z motywami twoich ulubionych bohaterów. Ceny? Koszulka tutaj to 10 euro, kosmetyczki zaczynają się od 8, a bluzy 16-18, więc dopóki się nie przelicza, to naprawdę jest tanio

5. Ozdoby do włosów – miliony gumek, spinek, opasek i chustek. Każda w innym kolorze, z innym dodatkiem, z innego materiału i innej wielkości. Jeśli lubisz bawić się włosami, albo chcesz sprezentować coś z tego działu, siostrze, koleżance czy córce, to na bank coś wybierzesz. Wieszaki wręcz uginają się od tych wszystkich dobroci. 

NIE PROPSUJE:

 

1. Odzież – 85% odzieży z Primarka nie jest dobra gatunkowo. Praktycznie wszystkie rzeczy, które posiadam szybko się zmechaciły i rozciągnęły, choć prałam je zgodnie z zaleceniami na metce. Jeśli pracujesz fizycznie i zależy Ci na jak najtańszej odzieży, której załóżmy nie będzie Ci szkoda, gdy się zniszczy, to trafiłeś do dobrego sklepu. Pamiętaj jednak, że rzadko kiedy są to ciuchy „oddychające” i przewiewne. 
 
2. Buty – nie polecam. Choć niektóre bywają naprawdę urocze, to uwierzcie, że nie będę zbyt wygodne. Większość z nich jest sztywna i „nie współpracuje” podczas chodzenia. 

Pamiętam, gdy wraz z koleżankami zakupiłyśmy buty i wybrałyśmy się w nich na koncert. Koleżanki miały ten sam model na płaskiej podeszwie, ja na słupku. Po godzinie przebywania w butach każda z nas miała ochotę je zdjąć. Bolały nas stopy, łydki i ogólnie panował dyskomfort. Efekt? O godzinie 23 we wrześniu szłam główną ulicą Dublina na boso. Do tej pory miałam 3 pary butów z Primarka i każde okazały się po prostu słabe. 4 raz już się nie nabiorę. 

3. Kosmetyki – nigdy nie kupowałam przesadnie drogich kosmetyków. Jeśli kupowałam w Polsce podkłady, to tylko z 3 firm. AA, ponieważ mam cerę wrażliwą, Cashmere, który doskonale kryje wszelkie niedoskonałości oraz Rimmel Lasting Matte, żeby nie świecić się jak choinka. Rzecz jasna nie stosowałam całej trójki na raz. Jeśli chodzi o podkłady z Primarka, to nie ukrywam iż nie chcę nakładać sobie na twarz czegoś co kosztuje 2 euro za buteleczkę czy tubkę. Szczególnie jeśli moja cera jest wrażliwa i ma skłonności do szybkiego czerwienienia się. Podobnie mam z maseczkami. Kupując tego rodzaju produktu nie różni się to dla mnie niczym, od kupowania podkładu np. w popularnych sklepach „Wszystko po 5 zł”. No po prostu nie.  Do tej pory z Primarka użyłam szminki, błyszczyka, szamponu oraz cieni do powiek. Szminka i błyszczyk -kompletne dno, które wytrzymało na ustach może z 2 godziny (bez spożywania w tym czasie czegokolwiek) , po szamponie swędziała mnie głowa, a cienie do powiek nie powiem, bo okazały się całkiem spoko. I to za 6 euro, więc tanioszka. 

4. Torebki – istny koszmar. Niektóre wyglądają co prawda ładnie, ale w codziennym życiu są totalnie niepraktyczne. Są sztywne i nawet przy minimalnym użyciu szybko się niszczą. O zapięciach nie wspomnę…

5. Świeczki – nie lubię zapachu prajmarkowych świeczek. Nawet jeśli w słoiczku czy specjalnym pojemniku, w którym są umieszczone pachną prześlicznie, to wiem, że po ich odpaleniu przychodzi jedno wielkie rozczarowanie. Zdecydowanie bardziej polecam świeczki z Air Wicka 🙂 

Jak już uda się wam odwiedzić Primark, jeśli jeszcze tam nie byliście, to dajcie znać jak udały się wasze zakupy i czy jesteście zadowoleni z produktów, które kupiliście. 

A ten kto był w Primarku, niech pisze jakie on produkty poleca najbardziej 🙂 

Joanna Październiak

Poprzedni wpis

GHOSTING – pozornie udana znajomość

Kolejny wpis

Nie każdy bohater nosi pelerynę! O byciu ciocią zdań kilka.

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *