• 29 października 2020

Nie jestem patriotką i dobrze mi z tym!

Cyprian Kamil Norwid powiedział kiedyś. że „umiemy się tylko kłócić albo kochać, ale nie umiemy się różnić pięknie i mocno”. Zdanie to odnosiło się do  zakończonej przyjaźni jego i jego kolegi, których to w XIX wieku poróżniły poglądy. Choć cytuję słowa Norwida dwa wieki później, odnoszę wrażenie  jakby spisał je on wczoraj. Nie wiem jak Was, ale mnie w ostatnim czasie bardzo zmęczyły wybory na Prezydenta. Żebranie o głosy Polaków było dla mnie równie żenująca, co pomysł Kanye’go Westa dotyczący kandydowania na prezydenta USA.

Symboliczna pusta szklanka na stanowisku jednego z nieobecnych na debacie kandydatów, rozdawanie bułek górnikom, obiecanie 75255156985 emerytury, beznadziejne spoty wyborcze, jeszcze gorsze banery i 319,7 mln zł, które były zapisane  w budżecie na przeprowadzenie obu tur wyborów prezydenckich (kwota nie uwzględnia przygotowań do wyborów, które nie odbyły się w maju), o których tak niewiele się mówi.

I zawiść jednych wyborców i kandydatów do drugich. 38 mln podzielonych Polaków. Nierzadko agresywnych, często  pozbawionych podstawowych zasad dobrego wychowania, wielokrotnie nie umiejących sklecić poprawnie jednego zdania w języku polskim. 

Kebab na cienkim, dwa razy! 

Nie umiemy rozmawiać, a jeszcze bardziej nie potrafimy słuchać. Wychodzimy na ulice, z parasolami, flagami, palimy kukłę Żyda, bijemy ludzi nie wyglądających i nie myślących tak jak my, a chorym pokazujemy  środkowy palec. Pochodzimy z państwa katolickiego, a jednocześnie łamiemy wszystkie możliwe przykazania, których powinniśmy przestrzegać.

Tak baj de łej – zauważyliście, że Polacy są mistrzami w wymyślaniu „przydomków” osobom pochodzącym z innych krajów? Tak więc Czechów nazywami „Pepikami”, Ukraińców – „Upowcami”, a Rosjan „Mikrusami”. Każdy o nieco ciemniejszym kolorze skóry, to dla nas „Ciapaty Chuj” I co z tego, że obrażamy w ten sposób jednocześnie obywateli Indii, Pakistanu, Egiptu, Arabii Saudyjskiej, Iranu czy też Hiszpanii. No i nie zapominajmy, że KAŻDY „Ciapaty Chuj” musi umieć zrobić kebab. Ale taki polski. Z sosem czosnkowym i colesławem. W końcu musimy mieć siłę, aby utrzymać flagę w na Marszu Niepodległości i żeby napierdalać się z policjantami. Tacy z nas patrioci!

„Zgromadzili się Polacy, lud specjalnej troski”

 

Wielu naszych rodaków, bardzo lubi obnosić się ze swoją „polskością” również za granicą. Dwa tygodnie temu , Polka mieszkająca w Irlandii pokłóciła się z Włochem prowadzącym w Irlandii włoską restaurację. Kazała mu spierdalać do swojego kraju. Takim oto sposobem jesteśmy na ustach całej Irlandii!

 

Pan Polak również mieszkający w Irlandii, oferuje pracę swoim rodakom. Praca polega na roznoszeniu ulotek po domach. Bez kontraktu, za 6 euro za godzinę (obecnie najniższa stawka w Irlandii, to 10,10 euro za godzinę pracy). 

 

Inny Pan Polak nie przestrzega żadnych obowiązujących zasad i pozwala np. kierowcom pracować dziennie po 13-16 godzin dziennie, bez dnia wolnego np. przez miesiąc. Dodam, że nadgodziny nie są extra płatne. Jeśli chcesz wziąć wolne, bo np. źle się czujesz, to przygotuj się na to, że jak dojdziesz już do siebie, to przez najbliższy tydzień lub dwa nie będzie dla Ciebie pracy. Taka mała złośliwość. 

No i ciągły ból dupy, że Ci „Irole”, to tylko po angielsku. No bo przecież w Irlandii powinno się mówić po polsku. W ogóle na całym świecie ludzie powinni komunikować się tylko w naszym języku. Absolutnie nie twierdzę, że z językiem polskim coś jest nie tak. Jest przepiękny, ale używa się go w Polsce. W Irlandii używa się angielskiego. I żeby nie było, mój angielski jest słaby, ale mam na tyle rigczu i szacunku do tego kraju, że staram się uczyć chociaż kilku – kilkunastu słówek dziennie, co by mnie ręce od rozmowy nie rozbolały 😀

„Husaria” na emigracji

Pamiętam jak lecąc do Irlandii,  spotkałam na lotnisku w Dublinie faceta w bluzie z napisem „Polska Walcząca”. Pan z wyglądu przypominał typowego przedstawiciela Obozu Narodowo – Radykalnego. W pierwszym tygodniu mojego pobytu na Zielonej Wyspie spotkałam jeszcze kilku takich panów. Z niektórymi nawet pracowałamNie mieli zbyt wiele szacunku do znajomych z pracy. Szczególnie tych z Brazylii.
Chwalili się, że chodzą tylko do polskiego kościoła, robią zakupy wyłącznie w polskich sklepach i chodzą tylko do polskich restauracji. Pomimo mieszkania od wielu lat w Irlandii, gdzie płacą dość niskie ( w porównaniu do tych w Polsce) podatki, bardzo zachwalali sytuację ekonomiczną w Polsce oraz rządy PiS-u. Szczególnie program 500+. Na moje pytanie, dlaczego w takim razie nie mieszkają w Polsce, skoro jest to kraina miodem i mlekiem płynąca, nie potrafili podać żadnego logicznego argumentu. Za to bardzo soczyście wyrażali się na temat małżeństw homoseksualnych, które w Irlandii są dozwolone (Zielona Wyspa jest pierwszym krajem w UE, które miało referendum odnośnie zalegalizowania związków par homoseksualnych. Aż 62% obywateli było na TAK.) 

Nie ma jak to przyjechać do kraju, którego polityka Ci przeszkadza, płacić niskie podatki lub pobierać min. 800 euro socjalu i jeszcze na ten kraj narzekać 🙂

„Od urodzenia dumny z pochodzenia”. 

George Carlin – amerykański komik, którego uwielbiam nie tylko za poczucie humoru, ale też i za poglądy, powiedział kiedyś:

„Nigdy nie potrafiłem zrozumieć dumy etnicznej czy narodowej. Dla mnie być dumnym z czegoś, to tylko z rzeczy, które sam osiągnąłeś. Nie dlatego, że przypadkiem urodziłeś się właśnie tutaj. Być Irlandczykiem to nie umiejętność, to pieprzony genetyczny przypadek. Nie mówisz: jestem dumny, bo mam 180 cm. Jestem dumny, że mam predyspozycje do raka odbytu. Więc kurwa dlaczego jesteś dumny z bycia Irlandczykiem, Włochem, Amerykaninem lub kimkolwiek innym?”

Nie wiem jak Wy, ale ja się z nim zgadzam. Nie jestem dumna z bycia Polką. Jestem dumna z tego, że wyrosłam na dobrą osobę, która szanuje poglądy innych ludzi. Która ma swoje zdanie i nie boi się go bronić. Która ma jakąś tam wiedzę, bo lubi czytać książki, szpera  Internecie i jest ciekawska. 

To oczywiste, że tęsknię za moimi Przyjaciółmi i rodziną, których zostawiłam w Polsce. Podobnie jak brakuje mi ulubionych miejsc we Wrocławiu czy spacerów po lesie i górach, których w Irlandii człowiek nie uświadczy (a niby Zielona Wyspa 😀 ). Zawsze uważałam, że Polska jest pięknym krajem, który ma bardzo wiele do zaoferowania pod kątem turystycznym. Mamy nie tylko przepiękne krajobrazy, ale również świetnie rozwiniętą bazę noclegową i rekreacyjną. Oprócz tego mamy wspaniałe, nowoczesne muzea, w których pracuje naprawdę świetna, pełna pasji kadra przewodników, potrafiąca oczarować gości muzeum niesamowitymi anegdotami z przeszłości.

 

„Nie gniewaj się na mnie Polsko” 

 Czy to wystarczy, aby czuć dumę z tego skąd pochodzę? Nie, bo to nie ja walczyłam za Polskę i nie ja odzyskiwałam jej niepodległość. W żaden sposób nie wpłynełam na los tego kraju, dlatego też nie mam prawa do przypisywania sobie zasług innych ludzi, tylko dlatego, że urodziłam się w tym, a nie innym miejscu. Nie czuję też dumy z tego, że pochodzę z kraju, gdzie zabierano mi prawie 1/3 pensji, gdzie miesiącami a nawet latami czeka się w kolejce do lekarza, gdzie stosuje się przemoc wobec ludzi o innej orientacji czy kolorze skóry. Niezmiennie jednak Polką pozostanę, bo tam jest „mój dom murem podzielony”. I nieważne, że ten dom zaczyna przypominać melinę z powybijanymi oknami. Że brakuje pieniędzy na remont, a właściciel domu jest idiotą. To nadal dom i póki są względnie solidne fundamenty, to wszystko da się jeszcze odratować. Może nie każdą melinę da się przerobić na  pałac, ale przy solidnej, dobrej ekipie i kilku latach pracy, tę lepiankę z gówna można zamienić na całkiem przyjemny domek wypełniony tolerancją, kulturą, poszanowaniem praw drugiego człowieka, sprawiedliwością, pieniędzmi i wieloma innymi czynnikami, budującymi zdrową społeczność żyjącą w XXI a nie XIX wieku.

Zastanawia mnie czy Wy jesteście dumni z miejsca, z którego pochodzicie i jeśli tak, to co ma na to wpływ. Historia? Kultura? Język? A może jeszcze coś innego?

 Na deser wrzucam Pana Carlina. Napisy zostały nieco przerobione pod polskie realia, ale sens wypowiedzi i tak pozostaje niezmiennie ten sam 🙂 

Joanna Październiak

Poprzedni wpis

Mortal Kombat 11 – postacie DLC mają swoje 5 min

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *