• 29 października 2020

Fotograf – zawód XXI wieku

Macie fejsbuka? Pewnie większość z was ma. Ilu macie wśród swoich znajomych fotografów? 5?10?15? Odnoszę wrażenie, że w dzisiejszych czasach każdy chce być fotografem. Ale nie, że byle jakim. Po co być kimś na miarę Bogdana Łopieńskiego czy Edwarda Hartwiga? Po co zabierać odbiorcę zdjęć do fantasmagorycznego wręcz świata, który postanowiliście uwiecznić na swoim niewiarygodnych zdjęciach? Po co, skoro można zalewać kogoś do porzygu zdjęciami uroczych dzieciątek, zakochanych par narzeczeńskich, Młodych Par, sesjami ciążowymi, sesjami świątecznymi z Mikołajem, na Mikołaju, obok Mikołaja, z Mikołajem oraz Panią Mikołajową i Zajączkiem Wielkanocnym, itd. Czy was też to tak męczy? Pewnie, że mogę taką osobę wyrzucić ze znajomych czy przestać obserwować jej konto na instagramie i tak też robię, ale zauważam że ich przybywa i choroba niebezpiecznie się rozprzestrzenia. Żeby była jasność, nie mam nic do zdjęć dzieci, domyślam się, że każdy rodzic chce mieć na pamiątkę zdjęcie swojego dziecka, które jest tak małe, iż jego płeć dla obcej osoby byłaby nie do określenia, gdyby nie różowa mikrosukienka czy też 15 centymetrowe szelki, przypięte do 20-centrymentrowych spodni. Ja naprawdę to rozumiem, nie miejcie mnie za potwora. Podobnie jak rozumiem zdjęcia z sesji ślubnej. To normalne, że każda para, która wydała 60 tysiaków na jeden wieczór, chce to uwiecznić, bo drugi raz może (czego wszystkim życzę) się taka okazja nie powtórzyć. Rozumiem, że skoro jest popyt, to musi być i podaż, tak funkcjonuje gospodarka, ale na Boga czy naprawdę mamy w Polsce, aż taki przyrost naturalny, że mam wśród znajomych tylu fotografów? 

Ja też lubię robić zdjęcia. Ciekawym, spontanicznym sytuacjom; starym, opuszczonym budynkom; magicznym ulicom z idealnie wkomponowanymi w danej chwili ludźmi czy znakami. Nazwałabym to czymś co przypomina fotografię uliczną połączoną z fotografią reportażową. Nazwałabym to słowo klucz, gdyż nie jestem po żadnej szkole fotograficznej, i jedyne czym mogę się pochwalić to robienie aktualnie kursu z fotografii, którym wielu „zawodowych fotografów” z fejsa i insta nawet pochwalić się nie może. Nie, nie czuję się lepsza. I nie, nie planuję zostania fotografem. Aparat dostałam w prezencie, a z racji tego, że ktoś się na niego wykosztował, wręcz głupio by mi było robić nim zdjęcia bez jakiegokolwiek pojęcia o fotografii. 

FOTOGRAF POTRZEBNY NA GWAŁT

Nie ukrywam, iż zastanawia mnie Ci wszyscy Ci fotografowie bombelkowo-ślubni mają faktycznie, aż tyle zleceń, że na lajcie mogą się z tego utrzymać i zostaje im jeszcze na wakacje w Międzyzdrojach czy innym Zakopanem, czy może jednak ciągną jeszcze na boku jakiś etat? Jak macie jakiś cynk, to dajcie znać, może pora się przebranżowić… 

Pomijając kwestię finansowe, dochodzę do wniosku, że zgodnie z obecnie panującą modą, fotografem może zostać każdy. Nie masz pomysłu na inny biznes? Zostań fotografem, przecież to aparat robi zdjęcia, a nie Ty człowieku. Odłóż kilka tysiaków, kup aparat, zrób kilka zdjęć swoich dzieciaków, a jak swoich nie masz to pożyć od sąsiada albo kuzynki i działaj. Portfolio samo się nie zrobi. 

„BĘDZIE PANI ZADOWOLONA”

Nie lubisz dzieci i nie masz do nich podejścia? To nic, na pewno masz podejście do rówieśników. Zrób na weselu siostry lub kumpla kilkaset zdjęć, obrób je w jakiś darmowym programie graficznym, a potem dodaj je gdzieś na fejsie w ślubnej grupie i krzyknij za reportaż weselny ze 3 tysiaki. To takie proste! Otóż nie Moja Droga/Mój Drogi. Do tego trzeba niestety talentu i jeszcze kilku innych rzeczy takich jak: kreatywność, wrażliwość i zmysł estetyczny, spostrzegawczość, pokora, kultura osobista, komunikatywność i przede wszystkim chęć samodoskonalenia się. To, że masz w domu farbki i pędzelki nie oznacza, ze potrafisz malować, podobnie jest z aparatem. Im częściej trafiam na zdjecia znajomych mi „fotografów”, tym coraz bardziej przerażona jestem. Brak kreatywności jest wręcz porażający. Wszystko na jedno kopyto. Nie oczekuję od nikogo błyskotliwości rodem z Rosji, ale 47 sesja w parku już zaczyna być nużąca…

A MOŻE BY TAK JAKIŚ KURS?

Skoro już postanowiłeś/aś zostać fotografem i traktujesz to na tyle poważnie, że planujesz się z tego utrzymywać, to na Boga zapisz się do jakiejś szkoły lub zrób kurs. Talent to jedno, a wiedza teoretyczno-praktyczna, to drugie. Jeśli chcesz, aby w ciebie zainwestowano, najpierw to ty musisz zainwestować w siebie. I nie tylko w sprzęt, ale też i w swoje umiejętności. Zrób to dla swoich przyszłych klientów i dla swojej przyszłości. 
 

Poniżej wrzucam linki do kilku wartościowych kursów. Nie wszystkie nauczą cię profesjonalnego robienia zdjęć, ale każdy z nich da ci podstawy, dzięki którym twoje życie w zawodzie fotografa powinno stać się prostsze. 

1. http://www.akademiafotografii.pl/ –  największa szkoła fotografii w Polsce. Pracownie wyposażone są w najlepszy sprzęt. Akademia dysponuje 4 studiami fotograficznymi, nowoczesnymi pracowniami komputerowymi, sprzętem studyjnym Profoto. Cenniki kursów jak i opłat za naukę znajdują się na stronie Akademii. 
 

2. https://www.akademianikona.pl/ – kursy z myślą o osobach, które dopiero co chcą zostać fotografami. Dzięki udziałowi w kursie dowiesz się m.in jak robić świadome zdjęcia, obsługiwać aparat oraz jaki sprzęt będzie dla ciebie najlepszy na początek. 

3. https://eduweb.pl/ – dzięki kursowi na eduweb poznasz podstawy fotografii, techniki fotografowania oraz dowiesz się jak obrobić i retuszować zdjęcia tak, aby podobały się innym osobom, a nie tylko tobie. Cena: 79 zł za miesiąc. Masz dostęp także do innych kursów nie związanych z fotografią, tak więc nic tylko się rozwijać 🙂 

I na koniec, żeby była jasność – nie mówię, że WSZYSCY są źli i brak im talentu. Mówię o 85% ludzi, którzy swoim postępowaniem i stosunkowo niskimi cenami, zamiast pięknej pamiątki, obdarzą kogoś gównem. Choć z drugiej strony popyt jest teraz na wszystko a sesyjka za 700 zł korci, oj korci…

 

A wy co sądzicie o tym coraz to popularniejszym zawodzie? Myślicie, że każdy nadaje się na fotografa, czy niektórzy powinni pomyśleć nad inną profesją? A może macie jakieś pozytywne lub negatywne wspomnienia z początkującymi fotografami? 

Joanna Październiak

Poprzedni wpis

Multipleks kontra kino studyjne

Kolejny wpis

GHOSTING – pozornie udana znajomość

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *