• 27 października 2020

EKS-cytujące wspomnienia, czyli pamiątki po byłych

Czasami w związkach bywa tak, że nie wychodzi. U niektórych dochodzi do tego po 7 tygodniach, u innych po 7 miesiącach, a jeszcze inni decyzję o rozstaniu podejmują np. po 7 latach. Tak właśnie było ze mną i moim ex. Poznaliśmy się jako szczeniaki. On miał lat 19, ja 20. Motyle w brzuchu, spacery w deszczu, obietnice miłości aż do grobowej deski. Po niecałych 2 miesiącach już mieszkaliśmy razem we Wrocławiu. Gotował (i pewnie nadal gotuje) lepiej ode mnie, zużyte skarpetki i majtki zawsze wrzucał od razu po zdjęciu do kosza na pranie, pozwalał mi korzystać ze swojego super nowoczesnego i drogiego (na tamte czasy) laptopa. Po pół roku kupił mi nawet wymarzoną sukienkę, bo wcześniej to nie, bo nie wiedział czy coś z tego będzie na serio.

„ANARCHIA W WC”

Tylko kibla nie lubił sprzątać, bo uwaga cytuję: „to babskie zajęcie”. W ten sam dzień kupiłam mu rękawiczki po same łokcie. Odpaliłam tutorial na jutubie i po kilu minutach okupionych jego przekleństwami i odruchami wymiotnymi muszla wyglądała jak nowa. I tak na zmianę sobie sprzątaliśmy ten kibel przez następnych parę lat, w trakcie których skompletowaliśmy magazyn mniej lub bardziej przydatnych do przetrwania rzeczy. Skoro był tak fantastyczny i nie wyszło, to pewnie myślicie, że ja nie byłam fantastyczna, co? No to macie rację, nie byłam. I on też nie był, bo oboje jesteśmy tylko ludźmi, którym zdarzały się przez te 7 lat słabości, awantury, gorsze humory, zmęczenie. 

toaleta

 Powodem naszego rozstania było przede wszystkim to, jak bardzo się zmieniliśmy. I nie tylko wizualnie. Przyszedł moment, w którym okazało się, że mamy zupełnie inne pomysły na dalsze życie. Podjęliśmy decyzję, że najlepszym pomysłem będzie rozpoczęcie nowej przygody, już bez siebie obok.  Ok, decyzja o rozstaniu zapadła, łzy już się przelały, nowy kąt do zamieszkania znaleziony, pora zacząć samotną i nierówną walkę z myciem toalety.

„PODZIAŁ MAJĄTKU”

 

 Tylko hola, hola…co z tymi wszystkimi rzeczami, które przez ten czas wspólnie skompletowaliśmy? I co z prezentami, które wspólnie sobie wręczaliśmy? Oddać? Zachować? A może sprzedać? Wspólnie uzgodniliśmy, że prezenty sobie zostawiamy. W końcu to prezent, w niczym nie zawinił, że postanowiliśmy się rozstać. Ale pozostały jeszcze takie rzeczy jak choćby telewizor, konsola, roboty kuchenne i milion innych rzeczy, bez których funkcjonować w codziennym życiu jest ciężko, a przeciąć ich na pół za bardzo się nie da. pod

Grać lubiliśmy oboje. Nie raz pykało się wspólnie w Battlefronta, ale to on bardziej marzył o konsoli. Tak więc zostawiłam ją u niego. Nie ma sensu posiadania PS4, jeśli nie masz telewizora. Ja telewizji nie oglądałam od lat, więc wybór do kogo trafi nasz wysłużony już Samsung był oczywisty.  

Mi w udziale przypadła część gratów z kuchni. Nich będzie. Dał mi też swoją bluzę, w której uwielbiałam chodzić i która właściwie mi pasowała bardziej niż jemu i jakąś koszulkę z tzw. „po domu”. Ba, nawet wszystko pięknie i sprawnie przewiózł mi do nowego mieszkania i jeszcze postanowił pomimo astmy wnieść to razem ze mną na 5 piętro. I mówicie co chcecie, to jest rozstanie z klasą.

„TOWAR Z DRUGIEJ RĘKI?!”

 

Lata mijały, każde z nas realizowało się w tym, w czym wcześniej planowało. W końcu na drodze mojej jak i jego pojawiły się nowe osoby do pokochania. Wszystko ładnie i pięknie niczym w najromantyczniejszych filmach z Netflixa. Początki podobne jak u większości par. Znowu przeprowadzka, wspólne zamieszkanie, gotowanie po nocach i zasypianie do muzyki Bonobo

IDEALNIE! Do momentu, w którym mój ów partner nie zagaił do mnie na temat tego, że mam całkiem zacną koszulkę do spania. Tak, to była koszulka po moim ex, o którym absolutnie nie myślałam, gdy ją zakładałam. To po prostu był zwykły odruch, jak mruganie oczami czy zakładanie skarpetek. Pierwszy minus. Mijały dni, tygodnie, a na dworze robiło się coraz chłodniej. Tak wiec w ruch poszła moja ukochana wieloletnia bluza, w której oznaki starości można było poznać jedynie po nieco przyblakniętych rękawach. I tak nabawiłam się kolejnego minusa.

 Mój partner też nie okazał się w tych kwestiach nieskazitelny. Poczta do byłej i jej listy zakupów upchnięte w jakiejś szafce z dokumentami, w której robiłam porządki, albo jej książki z okresu studiów…Oj tak mój Drogi, nadal to pamiętam! Ciekawe ile rzeczy po twojej byłej miłości jeszcze się tam znajdowało, ale się o nich nie dowiedziałam, bo nie były spersonalizowane. 

Powoli zaczęły pojawiać się małe zgrzyty i drobne złośliwości. Najrozsądniej byłoby wyrzucić te wszystkie rzeczy po ex, ale z drugiej strony przecież tak bardzo się je lubi. Co więc w takiej chwili należy zrobić? Zdecydowanym ruchem wpierdzielić to wszystko do kosza. Ja wiem, że to tylko przedmioty, że przecież nie można tak wszystkiego wyrzucać, bo nowy partner ma taką zachciankę, ale szczerze, czy ktokolwiek normalny chciałby, aby jego dziewczyna nosiła rzeczy po swoim ex? Albo, żeby facet zasypiał na jaśku z napisem LOVE, który dostał od poprzedniej dziewczyny (to tylko przykład, mój pewnie zdążył taki jakieś wyrzucić, bo go nie widziałam)? Uznam te pytania za retoryczne.

„PRZYSZŁOŚĆ ZACZYNA SIĘ TERAZ, NIE JUTRO”

 Jeśli nowy związek ma przetrwać, to nikomu nie polecam trzymania starych trupów szafie, ciągle przypominających o byłych związkach. Nawet jeśli przypominają one tylko jednej stronie, której akurat przypominać najmniej powinny. Szacunek do byłego partnera i wspomnienia z nim związane nosi się w sercu i każdemu coś takiego polecam. Nigdy nie rozumiałam jak można negatywnie wyrażać się o byłym partnerze czy partnerce. W końcu to był nasz wybór, że z nim czy też z nią byliśmy. No chyba, że was zdradził, to wtedy jak najbardziej dopuszczalne są wszystkie przekleństwa takie jak k#&@a, h*j, d@#$%^&z i inne tego typu przemiłe epitety określające tego złego człowieka. Jeśli natomiast rozstaliście się w zgodzie, tak jak ja i mój ex, to brak tych rzeczy naprawdę niewiele zmieni w waszym życiu.

Dajcie szansę nowemu związkowi rozwinąć skrzydła i stworzyć wspaniałe wspomnienia, do których na starość będziecie wracać z rozrzewnieniem. A jeśli obecny partner bądź wy posiadacie coś o czym zapomnieć się nie da. Coś co ma np. 2 ręce, 2 nogi, głowę i serce, no to w tym przypadku potrzebny jest ogrom empatii, morze zrozumienia i zaakceptowanie tego, że przecież my też mamy jakąś przeszłość, która nas ukształtowała.  

A jak to jest u was? Macie coś po waszych eksach? A może mają coś wasi obecni partnerzy i zupełnie wam to nie przeszkadza? Czekam na wasze komentarze. No przecież to niemożliwe, że tylko nasz związek przechodził przez takie sytuacje 😀 

Joanna Październiak

Poprzedni wpis

5 moich ulubionych youtube-rów

Kolejny wpis

DE STAAT – dobro narodowe z krainy tulipanów!

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *