• 8 sierpnia 2020

10 prostych trików jak przetrwać kolejną zimę!

Autumn

Skoro to czytasz, to mam dobre wieści – udało Ci się dożyć kolejnej zimy, a to już jest jakiś sukces.
Choć większości osób ta zima kojarzy się z depresją,  zwiększoną liczbą samobójstw, katarem, grypą, zapaleniem pęcherza i powracającymi po lecie kilogramami, to ja naprawdę uwielbiam tę porę roku.

Po pierwsze primo – w końcu można zakładać ołwersajzowe swetry tuszujące choć odrobinę nadwagę (jeśli jej nie masz przejdź do punktu „po drugie”; jeśli jesteś mężczyzną w ogóle pomiń ten punkt – wy nie macie takich problemów).

Po drugie  – możesz pić grzańce tłumacząc się ich magicznymi właściwościami leczniczymi ,a nie wrodzonym czy też nabytym zespołem alkoholowym.

Po trzecie – możesz bezkarnie siedzieć w domu i nadrabiać zaległości w grach, książkach, filmach, muzyce, bo przecież kto normalny (poza mną i może jeszcze kilkoma osobami) naprawdę lubi wychodzić z domu, gdy za oknem deszcz, wiatr, sztorm i inne  trudne do zaakceptowania przez ciało i mózg zjawiska meteorologiczne.

Autumn

Po czwarte  – w końcu możesz być oflajn. Możesz odpocząć od smyczy w postaci telefonu, komputera, tabletu i innych cudów techniki i po prostu się wyspać. 

Zaręczam, że będziesz miał  spokój i nikt Cię nie odwiedzi, bo tak jak napisałam w punkcie trzecim –  „kto normalny (poza mną i może jeszcze kilkoma osobami) naprawdę lubi wychodzić z domu”?

Po piąte – jeśli lubisz  zimowe spacery i dodatkowo posiadasz problemy natury psychicznej, możesz iść z dziewczyną/ chłopakiem/ konkubentem/ konkubiną/ mężem/ żoną/  kochankiem/ kochanką/dzieckiem /psem/ albo po prostu sam pozbierać kasztany i liście w parku czy szyszki w lesie. Jeśli posiadasz więcej czasu, możesz pozbierać je wszystkie. Najlepiej chodzić codziennie. Osoby odpowiedzialne za grabienie w parku liście będą Ci dozgonnie wdzięczne. Śniegu nie ma, kasztany i liście są, więc do roboty!

 Po szóste – to co uwielbiam czyli pierdoły i bibeloty takie jak świeczki o zapachu jabłek i cynamonu! Uważam, że są naprawdę kozackie. Tu gdzie mieszkam (Irlandia), zapach jabłek i cynamonu najczęściej jest przez ludzi zastępowany zapachem marihuany. Wybór należy do Was.

Po siódme – DIY, czyli „duyt jorsefl”. Strony internetowe zajmujące się promowaniem marnowania czasu i pieniędzy na własnoręczne tworzenie ozdób zalecają, aby jesienią własnoręcznie zrobić „wieniec na drzwi”. Z racji tego, iż jest to moda przyprowadzona ze Stanów,  na wielu stronach nie uwzględniono faktu, iż Polacy w większości zajmują M3, a co za tym idzie, uważam że wieniec, choćby nawet najpiękniejszy, na drzwiach z klatki schodowej jest po prostu passe i w ogóle bez jaj. 

Po ósme – Boże Narodzenie co prawda dobiegło już końca, ale przed nami Walentynki i i Wielkanoc. Sklepy lada moment zaczną być dekorowane w serca i wielkanocne zające, tak więc jeśli chcesz dorobić, to zachęcam do podjęcia dodatkowej pracy jako osoba wykładająca towar w najbliższym supermarkecie. Polecam Tesco Magnolia Park we Wrocławiu. Magdo – Kierowniczko zmiany na dziale „suche”, jeśli to czytasz, to wiedz że dożywotnio będę wspominać Cię z uśmiechem na ustach. Byłaś super!

Po dziewiąte  – PIJ! Oprócz alkoholu pij dużo herbaty z miodem i cytryną, jeśli jesteś hipsterem postaw na dyniowe latte na sojowym, jeśli niestraszne Ci zbędne kilogramy – uracz swoje podniebienie gorącą czekoladą z piankami Marszmaloł (jeśli czekolada jest zbyt droga, to pierdacz to i postaw na kakao – ja mam kakao).

Zbliżamy się do końca mojej listy TOP TEN, co mnie niezmiernie zasmuca, bo niektórym udaje wymyślić się 75, 90 a nawet 100 sposobów na zmarnowanie czasu w trakcie astronomicznej zimy.  Jeśli zaproponowane przeze mnie pomysły są dla Was niewystarczające zapraszam do wysyłania maili , na pewno uda nam się stworzyć wspólnie więcej pomysłów i razem przebrnąć przez ten sadystyczny okres w roku. 

I na koniec…

Po dziesiąte primo ultimo – wrzuć na luz i zwolnij. Autobusy i tramwaje i tak nie przyjadą na czas. Sorry, ale pada, a co za tym idzie szybka jazda jest niewskazana. Weź dzień wolnego na żądanie, pośpij do 10, podlecz grypę, wejdź pod koc i obejrzyj swój ulubiony serial. Zasłużyłaś/eś na to po 12 miesiącach ciężkiej pracy i jeśli Ci się udało – dwutygodniowym urlopie. Życie jest za krótkie, żeby mieć  dla siebie tak mało czasu. Wiem co mówię, w końcu jeszcze nie tak dawno byłam pracownikiem korpo.

Autumn

MAST HEW – czyli niezbędnik zimowego malkontenta:

1.       Ciepły koc

2.       Zapas herbaty i czekolady (opcjonalnie kakao)

3.       Dostęp do WI-FI  (jeśli uparłeś się, że jednak nie dasz rady oflajn)

4.       Ulubione gry/ksiązki/filmy/seriale/muzyka, etc.

5.       Chusteczki

6.       Syrop na kaszel, tabletki na ból gardła, saszetki z magicznym specyfikiem przeciwko grypie, czopki na co lubicie, inhalator dla astmatyków

7.       Świece zapachowe w nadmiarze

8.       Wino/piwo + przyprawy do grzańca

9.       Dynia – można z niej zrobić świetne ciasto i pyszny chlebek

Ulubiony człowiek obok. U mnie to Łukasz. U Was powinien to być zdecydowanie ktoś inny niż On. Jeśli nie macie partnera/partnerki, to polecam najlepszego przyjaciela, Mamę, ukochaną Ciocię, albo po prostu ukochanego zwierzaka, który da Wam mnóstwo miłości i radości. 

Udanego początku zimy i duuuużo śniegu życzę nam wszystkim! Jeśli nie było go na święta, to niech spadnie chociaż w styczniu 🙂 

Joanna Październiak

Poprzedni wpis

Nie każdy bohater nosi pelerynę! O byciu ciocią zdań kilka.

Kolejny wpis

10 najczęstszych postanowień noworocznych, których NIE dotrzymujemy

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *